Lubicie kreskówki lat 30. XX wieku?:) Ja uwielbiam! Wszystko – od magicznej sfery muzycznej, po niesamowity, tajemniczy nastrój, wszędobylską groteskę i niepowtarzalne, kultowe już postacie. Pewnie wszyscy dobrze znacie te czarno-białe, animowane gwiazdy: Betty Boop, Mickey Mouse, Bosko czy Felixa. No właśnie, co do tych ostatnich, to chciałabym Wam przedstawić nową postać – Pops:) Inspiracją do jej stworzenia był przede wszystkim czar tych niepowtarzalnych, prawie że stuletnich, animowanych dzieł.

A teraz coś dla tych, którzy chcieliby poznać, w wielkim skrócie, historię lalki Pops ;)

Pops (i Ona). Przedwojenna, szmaciana lalka. Ulubiona i tak naprawdę, jedyna towarzyszka swojej nad wyraz urodziwej i podziwianej w tamtejszych czasach właścicielki. Diwa wierzyła, że to jej talizman, dlatego prócz burgundowej pomadki i 30-centymetrowej, złotej cygarniczki, zabierała ją ze sobą zawsze i wszędzie, nawet na wielkie przyjęcia. Nigdy nie zważała na zdezorientowane spojrzenia innych. Nie zależało jej na tym, co myślą, nie wierzyła w ukwiecane słowa i  teatralne uśmiechy. Otaczający ją tłum sprawiał, że, paradoksalnie, samotność doskwierała jej coraz silniej. Wieczorami jej powiernikiem była Pops. Ta niezrozumiała więź była wśród elity częstym powodem do potajemnych szyderstw.

Noc. Dziewczyna zniknęła. O świcie, gdy pokojówka odsłoniła srebrzyste zasłony, spostrzegła leżącą na podłodze pękniętą, porcelanową puderniczkę, a w dolnej części okna, wypisaną szminką wiadomość: „Nigdy, choć zawsze… W istnym rozmarzeniu. Świat teatrem, Nieświadomość ukojeniem. A Ro…”. Słowo końcowe zostało przerwane, a ostatnia litera wyraźnie rozciągnięta. Pops wpatrywała się w napis introwertycznie chłodnym wzrokiem. Tylko ona wiedziała.

Zapomnienie. Mijały kolejne miesiące, lata. Jedynie On nie pogodził się z permanentną już nieobecnością ukochanej. Nie mógł zrozumieć, co miało miejsce tamtej, owianej cierpką tajemnicą nocy. Wiedział, że Ona nie pozostawiłaby swojego talizmanu, jedynego powiernika i przyjaciela – lalki. Wiedział też o wiele więcej, choć przez tyle lat nie mógł być blisko niej. To właśnie On podarował jej niegdyś Pops – na pożegnanie.

20 lat poszukiwawczej udręki. Poświęcił wszystko, by ją odnaleźć. Uznawano go za szaleńca. Pasożytnicza tęsknota wykańczała go z każdym dniem coraz dotkliwiej i boleśniej. Pewnego dnia dowiedział się o człowieku, który opisywany był przez miejscowych jako przeklęty. Przechadzał się nocami po miejskich ciemnościach, a słowo z nim zamienione wróżyło rychły koniec. Jego nadludzkie zdolności budziły strach i przerażenie.

On. Jego jedyna myśl – tchnąć życie w lalkę.